Outdoor

Poranna kawa i wybór

Jak wybrać przenośny ekspres

W tekście zobaczysz podświetlone nazwy produktów. To bezpieczne linki partnerskie, które prowadzą prosto do danego produktu.

Do espresso trzeba trzech rzeczy: gorącej wody, dużego ciśnienia i prądu. Tak myślałem i dlatego przez lata nie brałem tych wszystkich kawowych gadżetów na poważnie. Każdy z nich kończył się tak samo — najpierw zagotuj wodę. A jak mam zagotować wodę, to mam kuchnię, a jak mam kuchnię, to mam ekspres i po co mi zabawka.

Aż trafiłem na coś, co grzeje wodę samo.

Nalewasz zimną, z kranu. Urządzenie doprowadza ją do dziewięćdziesięciu kilku stopni i przepuszcza przez kawę pod ciśnieniem dwudziestu barów. Na baterii. Ładowanej z tego samego kabla co telefon.

I dopiero wtedy cała reszta zaczyna mieć sens. Bo skoro nie potrzebuję kuchni, to nie potrzebuję też pory dnia, w której kuchnia jest dostępna.

A ja mam z tą porą problem.

Dwie pory, dwa miejsca

Rano wystarczy nasypać kawy, wlać wodę i zejść na dół. Reszta dzieje się już w drodze — urządzenie grzeje, ty jedziesz. Pijesz wtedy, kiedy masz na to chwilę, a nie wtedy, kiedy pozwoli ci kuchnia.

Druga taka chwila jest w pracy. Tam nie ma ekspresu i nikt go nie postawi. Jest za to gniazdo w aucie albo naładowana bateria — i to wystarczy, żeby zrobić espresso na budowie, w hali, na parkingu.

Kawę sypiesz taką, jaką masz. Zmieloną ze sklepu, zmieloną przed chwilą samemu, albo kapsułkę. Urządzenie nie wybrzydza i to jest jego największa zaleta — nie zmusza cię do zmiany przyzwyczajeń.

Dwie pory, dwa miejsca, jedno urządzenie. To jest cały pomysł.

Kto tu jest kto

Zanim przejdę dalej, muszę rozplątać nazwy, bo sam się w nich gubiłem.

OutIn Nano to model, który zbudował tę markę. Jest na rynku dłużej, przeszedł przez ręce recenzentów, jest sprawdzony. Robi kawę z mielonej kawy i tak samo sprawnie radzi sobie z kapsułkami, a wodę podgrzewa sam.

OutIn Mino to nowsza i mniejsza konstrukcja. Główna różnica siedzi w koszyku na kawę — mieści dziesięć do dwunastu gramów, więc znacznie więcej niż w Nano. To ma znaczenie i za chwilę wyjaśnię dlaczego.

Czego szukać

Czy grzeje samo. To jest pierwsze pytanie i rozstrzygające, bo od niego zależy wszystko inne. Sprzęt z tej półki bierze zimną wodę i dochodzi do temperatury sam, w mniej więcej trzy minuty. Na jednym naładowaniu zrobi kilka porcji.

Czy przyjmuje mieloną i kapsułkę. Brzmi jak drobiazg z ulotki, a jest odpowiedzią na te dwie różne pory. Zmielona wieczorem albo świeżo zmielona na miejscu — dla urządzenia to ta sama czynność, różnica jest w twoim wieczorze. Kapsułka to drugi tryb, na dzień, w którym nie chce ci się nic odmierzać.

Jak duży ma koszyk. Tu jest szczegół, którego nie zobaczysz w reklamie, a decyduje o wszystkim. Przy małym koszyku trudno odmierzyć i równo ubić kawę, a zbyt zbita blokuje przepływ wody — recenzenci Nano pisali o tym wprost i radzili dokupić większy. Jeśli sypiesz kawę, a nie wkładasz kapsułek, to nie jest szczegół. To jest różnica między sprzętem, który się lubi, a takim, który się odkłada.

Skąd bierze prąd. Ładowanie z gniazda dwunasto- i dwudziestoczterowoltowego. Dwadzieścia cztery wolty to ciężarówki i część sprzętu na budowie. Pod warunkiem, że przejściówka daje co najmniej piętnaście watów — słabsza go nie naładuje.

Ile waży. Około siedmiuset gramów, mieści się w dłoni. Ma znaczenie, jeśli codziennie wkładasz to do torby razem z resztą.

Jeśli szukasz konkretnie: do mielenia młynek Fino z regulacją grubości, a etui EVA Plus, jeśli to ma z tobą jeździć, a nie stać w kuchni.

Czego nie kupujesz

Uczciwie, bo inaczej byłaby to reklama, a nie artykuł.

To nie jest kubek. Kawa wypływa z dołu i trzeba mieć pod czym ją złapać. Zabierasz dwie rzeczy zamiast jednej.

Baterii nie wymienisz. To najpoważniejsza rzecz w całym tekście. Ludzie, którym akumulator padł po kilku latach, dostali od producenta odpowiedź, że sprzęt nie podlega naprawie. Ogniwa nie wymienisz — takiej usługi nie ma. Przez pierwszy rok producent wymienia całe urządzenie na gwarancji, a w Unii masz do tego dwa lata odpowiedzialności sprzedawcy. Po tym okresie zostajesz z tym sam. Z relacji użytkowników wynika, że przy codziennym używaniu akumulator trzyma dwa do trzech lat. Kupujesz więc urządzenie na tyle lat, ile wytrzyma bateria — i trzeba o tym wiedzieć przed, nie po.

Do samolotu wolno to zabrać wyłącznie w bagażu podręcznym i nie wolno używać na pokładzie. Zasada dotyczy wszystkiego z akumulatorem litowym, nie tylko tego sprzętu — ale skoro ma z tobą jeździć, lepiej wiedzieć zawczasu.

To nie będzie kawa z kawiarni. Będzie mocna, gorąca i twoja, zrobiona tam, gdzie normalnie kawy nie ma. To zupełnie wystarczy.

Moment, w którym decydujesz

Jest jeszcze jedna rzecz, która nie ma nic wspólnego ze sprzętem.

Kawa kupiona to zawsze kawa zrobiona według cudzego ustawienia. Ktoś dobrał ziarno, ktoś ustawił młynek, ktoś zdecydował, ile jej poleci do kubka. Bywa bardzo dobra. Ale nie ty ją prowadziłeś.

Kiedy naciskasz przycisk sam, wszystko się odwraca. Ty decydujesz o godzinie. Ty decydujesz, czy dziś zmielona wczoraj, czy świeża, czy kapsułka. Ty decydujesz, jak mocna.

I to jest, moim zdaniem, prawdziwy powód, dla którego ludzie w to wchodzą. Nie oszczędność i nie smak. Ten moment, w którym sam decydujesz — a takich momentów w ciągu dnia jest mniej, niż by się chciało.

Teraz wiesz, co widzisz

Kiedy następnym razem zobaczysz taki sprzęt, liczby w opisie przestaną być pierwszą rzeczą, na którą patrzysz.

Będziesz wiedział, że pytanie brzmi inaczej: ile masz rano czasu i na co ci się wtedy w ogóle chce. Bo rano zwykle nie chce się na nic. Wstaje się na ostatnią chwilę, ubiera i wychodzi.

I to samo pytanie działa, kiedy kupujesz komuś innemu. Nie ma ludzi, którym taki sprzęt jest niepotrzebny — są tacy, którzy jeszcze nie mieli powodu o nim pomyśleć. Każdy kiedyś wstaje od kuchennego stołu i wychodzi za drzwi.

To rozstrzygniesz sam.


Piszę to, zanim wziąłem ten sprzęt do ręki. Kiedy trafi na budowę i popracuje ze mną kilka tygodni, wrócę tu z drugą częścią — tym razem z pierwszej ręki, z kurzem i mrozem w tle.

Zobacz wszystkie artykuły →

Źródła

  1. OutIn — dane techniczne i specyfikacje produktów (czas grzania, zasilanie, waga), strona producenta: de.outin.com
  2. IATA — zasady przewozu urządzeń z akumulatorami litowymi w bagażu, sprawdzisz własny przypadek przed lotem: iata.org

Ten tekst zawiera linki partnerskie. Prowadzą prosto do produktu — z pominięciem strony głównej sklepu i miliona rzeczy, których akurat nie szukasz. To bezpieczna brama, nie objazd.

Wiem, jak brzmi słowo afiliacja. Dziwne linki, przypadkowe platformy, nie wiadomo, co się kliknie. Ludzie mają w tym rację. Dlatego biorę wyłącznie producentów, których sam sprawdziłem.

Moja rola jest prosta: przygotowuję drogę i krótką opowieść, żebyś wiedział, co robisz, kiedy dojdziesz do końca. Producent wynagradza mnie prowizją właśnie za tę drogę. Nie za twoje pieniądze — u ciebie nic się od tego nie zmienia.

Jak powstał ten tekst: dane techniczne zebrałem ze strony producenta i sprawdziłem u źródła, opinie użytkowników przejrzałem osobno, a wnioski i wady opisałem sam. Sprzętu nie miałem w ręku — jeśli to zrobię, napiszę o tym wprost.

Masz pytanie albo chcesz wiedzieć, kiedy wyjdzie następny tekst? Napisz: bartoszwydawnictwo@gmail.com · Polityka prywatności · Impressum · ↤ Dział: Outdoor

Marka nosi nazwę jakobczak.art bez kreski nad o — polskie znaki nie działają w adresach internetowych. Nazwisko piszę tak, jak się je pisze: Jakóbczak.